Dziś o drugim zastosowaniu zawężania Facebook Ads, w kontekście walki z niepotrzebnym hejtem.

Często nawet neutralne wpisy mogą spotkać się z nieuzasadnionymi, negatywnymi reakcjami.

Przykład? Informacja o zagranicznej firmie, rozwijającej działalność w Polsce to pretekst, by „prawica” jęczała jak to nie wspiera się polskiego biznesu, a „lewica” rozpaczała nad stawkami, które dostanie pracownik tej firmy w Szwecji, porównując je do tych u nas. A może jesteś dietetykiem, atakowanym przez wegan za spożywanie mięsa, podczas gdy zwolennicy diety paleo krytykują Cię za stosowanie przetworzonej żywności?

Profil firmowy to rzadko właściwe miejsce do rozstrzygania sporów ekonomicznych, czy nawracania ludzi na inną religię czy ideologię żywieniową.

Jak wykluczyć potencjalnych hejterów?

Do targetowanej grupy dodajmy kilka obostrzeń:

  • używając funkcji „wyklucz”, zaznaczmy zwolenników opcji, która może skrytykować umieszczaną informację (prawica, lewica, weganie, mięsożercy, ateiści, teiści);
  • używając targetowania po miejscu zamieszkania, ograniczmy reklamę do większych miast;
  • używając funkcji „wyklucz” możemy usunąć z odbiorców pracowników konkurencji, czy krytykowaną we wpisie grupę;
  • staraj się targetować węziej, niż szerzej - jeśli Twoja grupa odbiorców ma pół miliona osób, to prawdopodobnie nawalasz, albo walczysz o pozycję w rankingu Sotrendera;
  • popatrz na negatywne komentarze z przyszłości (te nieuzasadnione!) i poszukaj innych kryteriów, które mogą zapobiec im w przyszłości.

Podobne operacje można wykonywać na zasięgu bezpłatnym, używając „celowniczka” pod tworzonym postem.

Oprócz tego, wbrew temu co mówi się wszem i wobec, nie miejcie żadnych skrupułów żeby ukrywać złe komentarze, jeśli ich autorzy znaleźli się na Twoim profilu przypadkiem i kompletnie ignorują kontekst umieszczanej informacji. Za agresję słowną należy się nawet ban! :)

Poglądy polityczne można fajnie wykorzystać do zwiększania efektywności reklam, ale to wskazówka tylko dla tych z Was, który będą śledzić profil w następnych tygodniach...