To zabawne, że bodźcem do napisania tekstu, który siedzi w głowie trzy lata staje się… Popek Monster.

Nie bez przypadku targetuję ten wpis na osoby związane mocno z branżą MMA. Jeśli nie interesuje Cię analiza związana z marketingiem, ale osadzona mocno w tym sporcie, nie czytaj dalej! :)

Swoją opinię bazuję na tym, że miałem okazję pracować z takimi firmami jak UFC, ACB, Pit Bull West Coast PL, LFN - Ladies Fight Night. Szkoliłem z zakresu promocji w Internecie zawodników, promotorów i sponsorów.

Od początku dziwiła mnie w tej branży jedna rzecz. Wszyscy twierdzili, że MMA to absolutna przyszłość, że młodzież będzie już na tym sporcie wychowana. Nie do końca wiem na jakiej podstawie.

Jeśli spojrzeć na statystyki, fani MMA zaczynają pojawiać się mocniej wśród osób po 24 roku życia. Młodsi praktycznie nie figurują w statystykach. Lata mijają, a ta dolna granica wieku starzeje się razem z nami. Nie wchodzą tam nowe osoby!

To bardzo ważne - to nie jest tak, że „nowi” 24 latkowie są zainteresowani sportem z automatu - wręcz przeciwnie, napływ nowych osób z coraz młodszych pokoleń jest bardzo, bardzo ograniczony.

Czy to znaczy, że młode osoby nie będą nigdy chciały oglądać MMA? Nie, to znaczy, że nie pamiętają fenomenu KSW 12 i Pudzian vs. Najman, który zapoznał z KSW setki tysięcy osób. Potrzebują nowego hitu, a ten ciężko powtórzyć.

Czy zatem MMA jako sport przyszłości to mit? Statystyki sugerują, że tak i jest to bardzo poważne zmartwienie.

Niestety, świadomi tych zagrożeń są tylko giganci, tacy jak UFC, czy KSW na naszym polskim podwórku.

Wiele kontrowersyjnych decyzji, które nie mają sensu sportowego, to nie tylko próba zarobienia większej ilości pieniędzy - do czego mają pełne prawo i bardzo im w tym kibicuję. To często również próba sięgnięcia po nowe rzesze odbiorców, myślenie na lata do przodu.

Angaż w UFC takich nazwisk jak CM Punk - The Cult of Personality, Sage Northcutt, Paige VanZant, to próba sięgnięcia do nowych środowisk i związanie ich ze sportem na stałe. Podobnie organizowanie gal w nowych zakątkach kraju czy świata. Domyślam się, że bracia Fertitta poczuli zimny dreszcz, obserwując ciągły spadek sprzedaży PPV, ale w końcu UFC odbiło się dzięki genialnemu Conor McGregor i zestawieniom walk, które nie zawsze są najlepszym rozwiązaniem sportowym.

Ludzie kupują historie, głośne walki, a nie kartę 15 pojedynków, z których połowa okazuje się po prostu nudna i pożera długie godziny, który można zagospodarować na tysiąc innych sposobów.

Alternatywą dla odrobiny "cyrku" czy też "show" są niskie budżety i wycofanie się do niszy. Sport czysty, bez szybko rosnących chwastów, to sport skupiony na aspektach, które nie interesują 90% odbiorców i nie są im w ogóle znane.

Dlaczego obrażamy się na te decyzje, które owocują 15 minutami mało interesującego sportowo zestawienia, zamiast kibicować wyjątkowej organizacji na mapie światowego MMA, którą jest KSW? Wiecie, że ten polski produkt osiąga na Polsacie lepsze wyniki oglądalności, niż UFC on FOX? ;)

Może zatrudnienie Popka i afera z jego zatrzymaniem to nie jest rozwiązanie ze smakiem, ale czy kibice MMA to uosobienie dobrego smaku?

Od zawsze powtarzamy, że w skutecznym marketingu potrzebne jest poznanie swojej grupy docelowej. KSW doskonale rozumie, kto ogląda ich gale, kto płaci za bilety i PPV. Niestety fani, którzy nazywają się "hardkorowymi", widzą tylko otoczkę. Razi ich człowiek, który do walki przygotowuje się jeżdżąc na rowerze. Naprawdę sądzicie, że gdyby nie to, tłumy krytyków zostałyby nagle fanami MMA? ;)