Świąteczne ostrzeżenie od Social Tigers!

Często spotykamy się z sytuacją, w której pozyskiwani przez nas klienci są już dosłownie wszędzie. Posiadają konta na Facebooku, Instagramie, Twitterze, Pintereście i YouTube. Wszystkie o tak samo marginalnym zasięgu, z historią wpisów, które trafiały chyba tylko do pracowników tamtych agencji.

Nie przesadzajcie z ilością kont w social media

Nasza strategia jest inna i zawsze zaczyna się od uporządkowania profilu na Facebooku i stworzenia tam życzliwej społeczności o skali przystającej do Klienta. Równocześnie poszerzamy zasięg profilu przez targetowanie nowych osób z dopasowanymi do nich treściami.

Dopiero kiedy posiadamy odpowiednią społeczność (nie mylić z licznikiem fanów), a także zaplecze materiałów i wiedzę o działalności danej firmy, decydujemy się na kolejne kroki. Z reguły kierujemy się w stronę Instagrama, ze względu na to, że bazuje na tych samych danych co Facebook i pozwala cementować więzi tam powstałe, zahaczając o nowe osoby w inny sposób.

Nie wszyscy myślą tak samo

Co ciekawe, agencje, które kierują się przeciwnym do naszego podejściem, często nie potrafią wykazać jednego profilu na Twitterze czy Instagramie, który prowadzą z powodzeniem. Prowadzą działania e-commerce na Facebooku bez instalowania piksela konwersji na stronie www i tworzą konto na YouTube, by udostępniać filmy na Facebooku.

Dlatego ostrzegamy - jeśli wchodzimy w konkretne medium, zadajmy sobie przede wszystkim pytanie po co, ile nas to będzie kosztować i jakie liczby wygenerujemy. A jeśli ktoś chce nam sprzedać swoją usługę, niech pokaże ją w praktyce, a następnie wyjaśni, jaki jest sens jej wprowadzania ;)