Stworzyłeś kreatywny content. Grafika przykuwa uwagę i mocno oddziałuje na odbiorcę. Napracowałeś się. Dobra robota! Teraz jeszcze tylko zaprezentowanie jej szerszemu gronu odbiorców – targetowanie według zachowań, zainteresowań, geolokalizacji, wieku i… reklama nie została zatwierdzona?

Oczywiście – trzeba teraz przygotować nowe copy dla Twojego posta i/lub podmienić grafikę na taką, którą Facebook zaakceptuje. Aby jednak zaoszczędzić sobie pracy w przyszłości, od teraz zacznij tworzyć treści pod kątem wymagań regulaminu Facebooka. Wiedząc o kilku istotnych kwestiach i stosując się do nich, masz duże szanse nie zobaczyć już więcej komunikatu z czerwonym wykrzyknikiem.


Co mówi regulamin Facebooka?

Regulamin Facebooka można porównać do zbyt troskliwego Rodzica, który dba, aby jego użytkownicy nie dowiedzieli się, że świat bywa okrutny, używki potrafią zaburzyć nasze myślenie i zmienić zachowanie, a cellulit czy nadwaga nie istnieją. W związku z tym w regulaminie pojawia się sporo ograniczeń co do promowanych wpisów, niemniej wiele z nich jest zrozumiałych i nie trzeba ich specjalnie tłumaczyć.

Nie możesz zatem promować produktów, usług czy działań, które są sprzeczne z prawem. Twoje reklamy nie mogą nikogo dyskryminować ze względu na rasę, przynależność etniczną, kolor skóry, narodowość, religię, wiek, płeć, orientację seksualną, niepełnosprawność, chorobę czy sytuację rodzinną. Zakazane jest także promowanie wyrobów tytoniowych, narkotyków, niebezpiecznych suplementów, broni czy produktów/treści/usług dla dorosłych.

Zakazów jest więcej i wszystkie one są dokładnie opisane w polityce Facebooka, w zakładce „Zasady dotyczące reklam”. Warto do niej zajrzeć, bo znajdziesz tam sporo przykładów nie tylko zabronionych treści, ale także przykładów na ich przerobienie – w taki sposób, by post przekazywał to samo, a jednocześnie był zgodny z postanowieniami regulaminu Facebooka. 

Jak zmienić reklamę, by została zaakceptowana?

Warto skupić się tu na dwóch, moim zdaniem najczęściej popełnianych, błędach: na próbie promowania treści naruszających cechy osobowe bądź związane ze zdrowiem osobistym, a także na złym dobieraniu grafiki ilustrujących nasze treści.

Zarówno treść, jak i obraz, które chcesz promować, nie mogą przedstawiać ciała jako idealnego ani tym bardziej podkreślać jego niedoskonałości. Na Facebooku nikt nie może odnieść wrażenia, że po zimie musi zrzucić zbędne kilogramy, a ból jego kręgosłupa to problem. Portal społecznościowy to miejsce, w którym nikt nie powinien czuć się źle. Ale spokojne, nie znaczy to, że zajmując się tematyką dietetyczną, rehabilitacyjną czy kosmetyczną, nie możesz promować swoich treści. Wystarczy, że… zastosujesz dokładnie ten sam komunikat, ubierając go w inne słowa. Moja dobra rada? Skup się na promowanym produkcie, a nie na cechach jego potencjalnego odbiorcy.

Grafika przedstawiająca zestresowaną kobietę na wadze z napisem „HELP” nie zostanie zaakceptowana. Ta sama Pani jedząca sałatkę i zachęcająca do zdrowego trybu życia? Super, Facebook lubi takie treści.

Opisujesz peeling do ciała? Nie skupiaj się na kompleksach swojej potencjalnej klientki i tym, że peeling pomoże jej rozprawić się z cellulitem, który niweczy jej letnią sylwetkę. Skup się raczej na tym, że Twój peeling zawiera same naturalne ekstrakty, które oczyszczają, nawilżają i napinają skórę, pomagając także walczyć z cellulitem. Bo cellulit jest, ale przecież nie na skórze użytkownika Facebooka! 


Jak tworzyć grafiki zgodnie z regulaminem Facebooka?

Skoro mowa o grafikach, pamiętaj, że one także nie mogą odnosić się do czyichś defektów. Nie mogą też pokazywać nagości – jeżeli więc na Twoim zdjęciu widoczna jest zbyt duża powierzchnia skóry, nawet bez podtekstu erotycznego, reklama zostanie odrzucona. Co więcej, nie możesz promować zdjęć, które skupiają się na konkretnej części ciała, nawet jeżeli nie jest to brzuch czy klatka piersiowa. 


A grafiki, które – choć nie pokazują nagości – są nacechowane seksualnie? Chyba znasz odpowiedź ;)


Dodatkowo warto pamiętać o opisywanej już przez nas zasadzie: tekst na maksimum 20% powierzchni grafiki. Tutaj chodzi nie tyle o zakaz, ile o algorytm Facebooka, który potraktuje taką grafikę jak plakat, przez co koszt jej wyświetlenia albo znacząco wzrośnie, albo jej promowanie stanie się niemożliwe.

Dowiedz się więcej – szkolenia Social Tigers