Jesteśmy na NIE, w kontraście do entuzjazmu, który otacza Snapchata w branży marketingowej.

Wspomniana branża nie mówi wystarczająco dobitnie, że to co „sexy”, nie oznacza łatwego przełożenia na wyniki biznesowe. Choć Snapchat ma potencjał, by takie rezultaty generować, zaryzykujemy stwierdzenie, że 99% założonych na Snapchacie kont firmowych nie osiągnie nawet częściowego ROI.

Kiedy Snapchat prawdopodobnie Ci się nie przyda?

  • Jeśli nie jesteś silną marką osobistą;
  • jeśli nie dysponujesz silnym kanałem komunikacji do promocji nowego konta;
  • jeśli nie dysponujesz dużym budżetem na promocję nowego konta;
  • jeśli nie masz pomysłu na komunikację „na żywo” lub na tyle kreatywną, że ktoś będzie chciał Cię z własnej woli oglądać;
  • jeśli liczysz na bezpośredni zwrot inwestycji w to medium;
  • jeśli liczysz na szybki i bardzo konkretny efekt.

Są wyjątki od tej reguły. Świetny marketer wykorzysta skutecznie każde narzędzie, które dostanie do rąk, czy będzie to e-mail czy snap. Ale czy naprawdę Snapchat jest dla Ciebie tak ważny, żeby wydawać duże pieniądze na usługi takiej osoby?

Czasem jakość jest dużo ważniejsza, niż ilość, a nie każde działanie musi przekładać się na 100% ROI. Nam wystarcza, że nasze snapy ogląda mistrzyni UFC i kilku ludzi, których uwaga jest dla nas szczególnie cenna - i tylko z tego powodu moglibyśmy tam dalej postować.

Tak, Snapchat będzie dalej zyskiwał na znaczeniu.

Firmy będą czuły się na nim coraz swobodniej, a on sam ułatwi jeszcze życie marketerom. Już robi kroki w tym kierunku, co wiecie z naszych podsumowań miesiąca. Snapchat nie jest jednak złotym środkiem na wszystkie troski. Nic Ci się nie stanie, jeśli z niego nie skorzystasz - rozejrzyj się tam, poznaj jego możliwości, a potem zdecyduj się, czy chcesz z nim coś zrobić.

Mamy już cmentarzyska kont firmowych na Twitterze, Pintereście, Instagramie i LinkedIn. Już wkrótce będą na nim straszyć żółte duszki.