Po krótkim wypadzie do słonecznych Włoch nasunęło nam się kilka praktycznych wniosków co do nowoczesnego podróżowania.

Jak korzystać z internetu w wakacje?

Podczas zwiedzania zużyliśmy kilka stosunkowo drogich pakietów internetu, również podtrzymanie życia baterii potrafiło być wyzwaniem.

Oto kilka praktycznych wniosków:

  • Wyzerujcie licznik transferu, by podglądać które aplikacje zużywają najwięcej internetu. U nas największym pożeraczem okazał się Snapchat, nawet po rezygnacji z publikowania filmów. Potrafił zjeść kilkaset MB, używany do umieszczenia kilkunastu snapów dziennie.
  • Kiedy nie korzystacie z internetu, wyłączajcie sieć komórkową i wi-fi. Możecie nawet przejść w tryb samolotowy, dzięki czemu oszczędzicie baterię i cenny transfer.
  • Na czas wyjazdu wyłączcie zużycie mobilnego internetu dla aplikacji, których nie potrzebujecie. Trio Facebook, Instagram i Messenger jest dość oszczędne, dobrze kompresuje zdjęcia i filmy. Jeśli zaś uparcie chcecie korzystać ze Snapa, możecie wybrać maksymalnie oszczędny wariant z wyłączeniem transferu danych dla tej aplikacji, po czym ponowienie nieudanych wrzutek po uzyskaniu dostępu do wi-fi.
  • Warto rozejrzeć się, czy w miejscu do którego jedziecie, nie ma dobrych aplikacji podróżniczych, które podpowiedzą Wam ciekawe miejsca w okolicy czy pokażą na zawołanie czytelną mapę metra. W innym wypadku niezawodny jest Google, czy naprawdę przyjazny dla transferu Google Maps. Ten drugi ogarnie skutecznie komunikację miejską i zastąpi skutecznie przewodnik i mapę (zamiast wydawać pieniądze na te rzeczy, kupcie sobie dodatkowy pakiet internetu).
  • Powerbank to przyjaciel turysty XXI w. My wygraliśmy jeden w konkursie Tiger Energy Drink, warto zaopatrzyć się w sprawdzony model przed wyjazdem - nie ręczymy za te sprzedawane przez ulicznych handlarzy.

Internet, nawet w postaci prostej Wikipedii, to fajne miejsce, aby sprawdzić na co patrzymy i wynieść z wyjazdu dodatkową wiedzę i oszczędzić czas.

Jeśli zadbacie o odpowiednie zużycie baterii i internetu, to koszt korzystania ze smartfona okażę się niższy, niż koszt kupna dobrego przewodnika. A nie oszukujmy się - tygrysy branży reklamowej lepiej wyszukają to, co ich interesuje w internecie, niż kartkując każdorazowo książkę ;)

Tym, którzy szykują wyjazd w najbliższym czasie życzymy udanego wypoczynku, a my przebrniemy przez zapytania ofertowe w weekend i zapraszamy po dawkę wiedzy o FB Ads w przyszłym tygodniu!