Nie, push i pull to nie twój nowy plan na siłownię... to strategie wykorzystywane w marketingu, by generować skuteczną sprzedaż.

W jakim celu stosuje się push & pull?

Firmy, które stawiają na strategię push, inwestują w handlowców i dzielą zyskami z pośrednikami, by sprzedawali produkt klientowi końcowemu. Te działania warto stosować zwłaszcza wtedy, gdy lojalność wobec marki jest niska albo gdy produkt jest dobrem kupowanym pod wpływem impulsu. Jeśli korzyści z używania produktu są oczywiste, ten sposób sprzedaży sprawdzi się wyjątkowo dobrze.

W strategii pull producent korzysta z reklamy, by klient końcowy zgłaszał popyt na produkt. Sprzedaż w różnych kanałach dystrybucji rośnie, więc pośrednicy zamawiają go więcej, a zysk firmy wrasta. Większość działań marketingowych oferowanych przez agencje jest dużo bliżej strategii „przyciągania”.

Mieszaj strategie

Co ciekawe, media społecznościowe oferują coraz większe możliwości stworzenia skutecznego miksu tych dwóch strategii. Pozyskanie leadów bez wychodzenia z Facebooka, skrócenie dystansu za pośrednictwem Messengera, a także wybieranie umiejscowienia reklam, które doprowadzą kogoś prosto w ręce doświadczonego sprzedawcy, a to wszystko połączone z szerokim, tanim zasięgiem. Taka mieszanka to rozwiązanie na miarę 2017 roku. Geotargetowane reklamy mogą wspierać Waszych handlowców, tak by dzień przed tym, jak zapukają do drzwi klienta, był już on po obejrzeniu Waszej reklamy pre-roll na YouTube. Równolegle może trafić na markę w lokalnej prasie dzięki działaniom public relations.

Zastanówcie się, która strategia jest Wam bliższa i czy jesteście świadomi alternatywnych dla niej rozwiązań. Pomyślcie jak lepiej zintegrować Wasze kanały promocji.

Siła mediów społecznościowych wychodzi na jaw najlepiej, kiedy połączy się social z pozostałymi działaniami, zapewniając wspólny przekaz, jak i dzielenie się wnioskami, danymi. To samo tyczy się dobrego połączenia działań online i offline.

Pamiętajcie, że push nie wyklucza pull, a nic tak nie wytrąci naszego przeciwnika z równowagi, jak rozbujanie go serią pociągnięć i popchnięć. Takie marketingowe judo ;)