Ponieważ zjawisko social media przyszło do nas z anglojęzycznych stron, większość wyrazów oraz sformułowań, którymi się w tej sferze posługujemy, również pochodzi z języka angielskiego.

Ale język polski ma coś, czego Brytyjczycy i Amerykanie nie znają: odmianę przez przypadki. To właśnie na styku tych dwu zjawisk – wyrazów angielskich i polskiej deklinacji – pojawia się apostrof. Często jednak nie wiemy, how to apostrof ;)

W social media niepoprawnie postawione apostrofy widuje się nagminnie (do tego stopnia, że doczekały się swojego fanpage’a: Apostrof’y w niewłaściwy’ch miejsc’ach.)

Jak więc robić to dobrze? Oto parę przydatnych zasad z przykładami:

Apostrof NIE JEST sygnałem: „tu kończy się angielskie słowo, a zaczyna polska odmiana”.

Klasycznym przykładem takiego błędnego rozumienia funkcji apostrofu jest zapis typu „poznaj funkcje Messenger’a”

Apostrof JEST sygnałem, że jedna z liter odmienionego wyrazu nie wybrzmiewa w wymowie.

Problem ten dotyczy niektórych samogłosek. Przykład: „nie zaniedbuj fanpage’a”. O ile „g” wymawiamy jako „dż”, o tyle „e” jest już niewymawiane i od razu przeskakujemy do „a”. I dlatego właśnie za naszym niewymawianym „e” powinien stanąć apostrof.

Jeśli „r” w odmienionym angielskim wyrazie wymienia się na „rz” – nie panikuj!

Np. „napisz na Twitterze” – żadnych apostrofów tutaj nie stawiamy. To normalne, że pisownia tego wyrazu dostosowuje się przy odmianie do systemu polskiego, a „r” nie zniknęło nam w odmianie, tylko wymieniło się na „rz”. Keep calm, bez apostrofów :)

W liczbie mnogiej te zasady działają tak samo.

Gdy wyraz w liczbie mnogiej kończy się na „e” – np. „fanpejdże”, sytuacja wygląda analogicznie do podanych wcześniej przykładów, więc zapiszemy „fanpage’e”. „E” przed apostrofem to stała cząstka wyrazu angielskiego, która nie jest w odmianie wymawiana. „E” za apostrofem – to już inne „e”, pochodzące z polskiej odmiany wyrazu.

Jeśli macie swoje pytania albo wątpliwości dotyczące apostrofów – koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach.