Ten tip nie jest o tym, jak nie przepalić na Facebooku ani grosza. Bowiem social media manager, który nigdy, w całej swojej karierze, nie zmarnotrawił choć jednej złotówki, jest jak snajper, który w czasie służby nigdy nie spudłował – na świecie zwyczajnie nie ma takiego zwierzęcia.

Jeśli więc chcesz stać się socialowym Chrisem Kylem i w swoich kampaniach na Facebooku trafiać w punkt, musisz po prostu pogodzić się z myślą, że oddasz w swym życiu kilka nietrafionych strzałów. Ważne jest jednak, by w wyniku chybionych strzałów treningowych Twój magazynek nie pochłonął całego budżetu marki, którą prowadzisz. Jak na pewno wiesz, portfel klienta (czy Twoja osobista kieszeń) mogłyby nie zrozumieć metafory ze snajperem i ciągłego pudłowania w imię treningu. Dlatego w tym tekście przedstawiamy Ci pięć najczęstszych sposobów przepalania budżetu i pięć porad, jak minimalizować przejawy tego typu niegospodarności. Zaczynamy!

1. Nieuwaga

Wbrew pozorom to właśnie ona jest najczęstszym i podstawowym błędem reklamodawców. Załóżmy, że chcesz dopalić wybrany post kwotą 300 zł do końca tygodnia. Ustawiasz kampanię, zaznaczasz datę graniczną (niedziela), a w polu „Budżet” wpisujesz określoną kwotę i, jako że lubisz tworzyć fajne copy, bezrefleksyjnie pędzisz do kolejnej zakładki, by stworzyć kreację reklamową. Hola, hola, social media managerze! Czy aby na pewno przestawiłeś budżet z dziennego na całkowity? Jeśli korzystasz z FB Ads kilka miesięcy, mogą wytworzyć się w Tobie swego rodzaju nonszalancja i automatyzm (w negatywnym tego słowa znaczeniu). Przez nie detale takie jakie model rozliczenia, czas emisji reklam itp. mogą Ci zwyczajnie umykać. Podczas tworzenia kampanii polecam włączyć w smartfonie tryb samolotowy i wyłączyć powiadomienia w przeglądarce. Wyznacz sobie 15-30 minut dziennie, podczas których zajmiesz się ustawianiem większości kampanii. Dlaczego? Ponieważ każdy bodziec rozprasza Twoją uwagę. Większość osób nie ustala skrupulatnych limitów wydatków na kontach reklamowych. Tymczasem każde zero ma znaczenie. Jeśli w kampanii X zaplanowałeś budżet na poziomie 150 zł, a przez pomyłkę dodasz do niego jedno zero, to… będziesz musiał – no właśnie, nie inaczej:


2. Unikanie zawężania i wykluczania

Facebook oferuje nam coraz większe wsparcie w obszarze optymalizowania emisji reklam różnym grupom użytkowników. Niemniej sztuczna inteligencja wciąż nie jest w stanie wyodrębnić idealnej grupy odbiorów natychmiastowo. Dlatego to do Ciebie należy wytypowanie osób, które na pewno nie kupią Twojego produktu lub usługi. Zastanów się także nad zwyczajami i decyzjami Twoich klientów – może kojarzysz nazwy produktów z których korzystają? A może powiedzieli Ci, w jakich gatunkach filmów i muzyki gustują? Użyj tych danych podczas tworzenia kampanii. Rahim Blak powiedział niedawno, że nadchodzi koniec ery targetowania i ja się z tą myślą zgadzam. Jest to jednak pieśń przyszłości, więc lepiej już teraz zacznij używać funkcji zawężania i wykluczania. No chyba że wolisz:


3. Wybór niewłaściwego celu reklamy

Załóżmy, że prowadzisz sklep ze sprzętem car audio. Zależy Ci na wzroście sprzedaży w okresie jesiennym i chcesz zwiększyć ilość wejść na stronę Twojej marki. Znajomy naopowiadał Ci o reklamie w social mediach i postanawiasz utworzyć kampanię. Podczas wybierania celu klikasz w „Aktywność”, przechodzisz do ustawień zestawu reklamowego, dodajesz kreację z motywem pomarańczowych liści i po akceptacji od FB – bum! Machina rusza. Po tygodniu w statystykach postu widzisz kilkadziesiąt polubień, kilka przejść na stronę i dwa komentarze. W jednym z nich fan pyta o najlepsze głośniki do salonu swojego znajomego, a w drugim inny fan wspomina zakup kabli typu CHINCH do Opla, które kupił 12 lat temu. Jasne – to wciąż swego rodzaju wartość, bo na twoim fanpage’u rośnie zaangażowanie, jednak w danym momencie Twój cel biznesowy był zupełnie inny. Chciałeś bowiem uzyskać przejścia na stronę, a nie tzw. „lajki”. Ewidentnie przestrzeliłeś… A wystarczyło podczas wybierania celu kampanii nacisnąć magiczny przycisk „ruch”. Bardzo możliwe że wtedy Twój post miałby raptem kilka polubień, zero komentarzy, ale za to licznik przejść do Twojego sklepu wskazywałby satysfakcjonującą liczbę, która z kolei mogłaby się przełożyć na wzrost sprzedaży. Oczywiście, jeśli nie chcesz sprzedawać, a wolisz wydawać, to zakończ czytanie tego tipa i:


4. Nieodpowiednia kreacja i treść

Punkt numer cztery to kwestia złożona, której nie da się jednoznacznie ocenić. Postaram się przedstawić kluczowe elementy dobrej kreacji reklamowej. Po pierwsze: „less is more” – nie baw się w mistrza Painta i nie przeładowuj grafik zbędnymi elementami. Postaw na jasność komunikatu, a więc jeśli sprzedajesz grzałki, pokaż grzałkę. Nie dodawaj czajnika i tostera. Po drugie: konkret. Opisz kluczowe zalety grzałki – jej najważniejsze (unikatowe) parametry i wartość, jaką produkt wniesie w czyjeś życie. Daruj sobie anegdoty i rys historyczny firmy z Żyrardowa, która dostarczyła gumowaną rączkę. To szczegół, który nikogo nie interesuje (no chyba że trzon rączki był ze złota). Po trzecie: pamiętaj o wezwaniu do działania, czyli daj znać swoim potencjalnym klientom, że jesteś gotowy dostarczyć im nową, fantastyczną grzałkę, zapraszając ich do przejścia na stronę sklepu. Jeśli bowiem zignorujesz trzy sugestie wymienione powyżej, zostaniesz ze słabą reklamą, a wtedy Mark Zuckerberg może Cię wezwać do:


5. Nieznajomość klienta

Last but no least, musisz znać swojego klienta lub swoją grupę odbiorców. Dzięki łatwości tworzenia reklam w social mediach popularny „soszial” stał się swego rodzaju wymówką, stosowaną przed przeprowadzeniem dogłębnej analizy marketingowej Twojej marki. Kim są klienci odwiedzający mój sklep? Jaki jest średni koszyk? Czy jeśli prowadzę hurtownię z dewocjonaliami, to czy aby na pewno promocja z okazji Halloween jest zasadna? Czy warto angażować Nergala do kampanii influencerskiej (w końcu jego zasięgi są takie duże!)? Zadaj sobie podobne pytania. Pomyśl, jakie reklamy chciałby zobaczyć Twój klient. „W jakie kreacje kliknąłby pan Paweł, który rano kupił ode mnie lampiony na roraty?” – zapytaj samego siebie. Jeżeli zignorujesz tego typu pytania, to z przyjemnością możesz:


5 przedstawionych powyżej sposobów przepalania pieniędzy w systemie Facebook Ads to tylko przykłady. Z pewnością da się to zrobić na wiele innych sposób. Często jest to normalny element treningu: nabierania wprawy i zdobywanie doświadczenia. Nie ma się czego wstydzić! :)