Klienci często pytają nas, dlaczego na początku naszej współpracy rekomendujemy im działania tylko na Facebooku. W końcu prasa branżowa ogłasza co tydzień nową gorączkę złota związaną z działaniami na Instagramie, Snapchacie czy Pintereście. Dzisiejszy #TIGERTIP powinien to rozjaśnić.

Dlaczego Facebook?

Facebook to naszym zdaniem najbardziej uniwersalny punkt wyjścia dla większości marek, ze względu na swój potężny zasięg i możliwości systemu reklamowego. Pozwala pierwszego dnia pokazać się tanio tysiącom osób w grupie docelowej, a także skutecznie przekuć to w sprzedaż i łączyć z innymi kanałami marketingowymi.

Co z pozostałymi?

Twitter jest ciekawą opcją, jeśli zależy nam na bezpośrednim kontakcie z ludźmi. Wymaga reaktywności, umiejętności do wchodzenia w trwające już dyskusje i przydatna jest minimalna dawka swobody dla agencji. Jego prowadzenie wymaga sporo czasu i jeśli nie stać nas na zatrudnienie kogoś, kto ma czas i odpowiednie "czucie" tego medium, odpuścilibyśmy ten temat.

Instagram to świetne narzędzie wizerunkowe, jeśli rzeczywiście potrafimy mówić obrazem i mamy ich odpowiednią bazę. Znowu, jeśli nie jesteśmy dużą marką, wymagać może to dużo klikania na innych profilach i wyszukiwania ręcznie swojej publiki. Zwłaszcza, jeśli nie zależy nam na "pustym" ruchu, wynikającym z użycia popularnych hashtagów.

Pinterest nigdy nie był w kręgu zainteresowań Social Tigers. Nie chodzi o to, że nie doceniamy jego potencjału, zwłaszcza wśród kobiet w e-commerce w działaniach o zasięgu międzynarodowym, ale po prostu nie fascynuje nas. A jeśli coś nas nie fascynuje, to tam nie działamy.

Snapchat sam w sobie nie jest dla nas szczególną gratką, ale pokazuje kierunek, w którym uciekają w kierunku autentyczności młodzi internauci. Jeśli dużo się u nas dzieje i mamy młodego odbiorcę, którego może to zainteresować, to Snapchat będzie naturalnym wyborem.

YouTube to dla nas synonim przeszłości, która odżyła nowym życiem. Pół roku temu byliśmy gotowi spisać go na straty, po czym ocknął się z letargu i przesytu treściami. Wciąż ciężko budować ruch na YouTube, jeśli nie mamy zbudowanych innych kanałów promocji. AdWords dla wideo zrobiło na nas wrażenie mocno przypadkowego dotarcia w porównaniu do precyzji FB Ads. Ale jeśli content jest typowo filmowy, to wciąż naturalne miejsce dla wideo.

Podsumowanie? Facebook jest najbardziej uniwersalny, skupia najwięcej ludzi oraz pozwala tanio i precyzyjnie do nich docierać. Jeśli zbudujemy z sukcesem ruch na Facebooku, start gdziekolwiek indziej będzie łatwiejszy i łagodniejszy.