Czasami obserwując komunikację marek w social mediach zastanawiamy się, czy nie dotknął ich przypadkiem syndrom sztokholmski...

Wciąż pokutuje przekonanie, że zablokowanie użytkownika to porażka firmy, a ukrywanie komentarzy jest równoznaczne z brakiem odwagi czy transparentności.

To niezupełnie prawda

W Social Tigers kierujemy się zupełnie innym podejściem. Jeśli tylko komentarz nie pochodzi od osoby, która rzeczywiście została poszkodowana przez firmę, a jest w jakikolwiek sposób wulgarny czy ofensywny, większość sytuacji kończy się jego ukryciem bądź zablokowaniem użytkownika.

Oczywiście, istnieje wiele wyjątków od tej reguły.

Ale na pewno nie można powiedzieć, że ukrycie lub ban są zawsze czymś złym.

Korzystając z okazji zapytamy: jakimi wytycznymi kierujecie się Wy w interakcjach z negatywnymi komentarzami?